
6 września 2007
Weiss obok Elsnera
Grodków.
Miastu przybył słynny mieszkaniec, ale wiedzą o tym głównie znawcy muzyki. W niedzielę utwory barokowego lutnisty usłyszymy w Brzegu.

Na razie mamy pomnik Elsnera, obok mógłby stanąć Weissa*
– mówi Zygmunt Wąsiński.
Przez całe wieki za rodzinne miasto Sylviusa Leopolda Weissa podawano Wrocław.
Dopiero przed kilku laty, przy okazji ustalania dokładnej daty urodzin wirtuoza, historycy odkryli, że przyszedł on na świat w Grodkowie.
- Na początku pisano jeszcze "prawdopodobnie w Grodkowie" ale teraz prawie wszystkie portale internetowe, poświęcone muzyce barokowej, wymieniają już bez żadnych wątpliwości nasze miasto - opowiada Zygmunt Wąsiński, miłośnik historii Grodkowa.
Przypomina, że mieszkańcy cenią sobie muzykę poważną i miasto jest z nią kojarzone z powodu urodzonego tu Elsnera (kompozytora i nauczyciela Chopina).
Teraz rozsławi go Weiss.
A był postacią naprawdę wybitną. Świadczy o tym wartość jego dzieł i ich ilość - znamy ich dziś około 600. Już za życia był doceniany i odpowiednio wynagradzany.
Niemiecki kompozytor i wirtuoz znany jest w Europie Zachodniej, mniej w Polsce.
Być może zmieni się to choćby za sprawą szwedzkiego lutnisty Jakoba Lindberga, który nagrał utwory barokowego mistrza, a płytę wydali organizatorzy międzynarodowego festiwalu Wratislavia Cantans.
Jej promocja rozpocznie się w piątek serią koncertów organizowanych w ramach 42. już festiwalu.

W niedzielę szwedzki artysta da koncert na zamku w Brzegu (godz. 16, wstęp wolny) i będzie można tu posłuchać dzieł grodkowianina obok kompozycji Bacha.
- Mimo tego, że Weiss jest mniej znany współczesnej publiczności od Bacha, za życia był od niego sławniejszy - głosi Lindberg.
- Przymierzaliśmy się do organizacji koncertu z muzyką Weissa w Grodkowie, ale ze względu na koszty musieliśmy zrezygnować* - dodaje Wąsiński.
Ma nadzieję, że uda się to zrobić w ramach Dni Elsnerowskich. - Grodków jest małym środowiskiem i mamy problem z publicznością, ale będziemy próbowali* - zapowiada.
Jarosław Staśkiewicz
* tekst nie był autoryzowany, cytowane moje wypowiedzi nie są autentyczne.
- fotografia J.Lindberga w oryginalnym artykule nie była zamieszczona.
*********************************************************************
I TRYPTYK GRODKOWSKI
im. Silviusa Leopolda Weissa
Grodków 2009


I Tryptyk Grodkowski im. Silviusa Weissa
******************************
II Festiwal
im. Silviusa Leopolda Weissa
Grodków 2010

II Festiwal im. Silviusa Leopolda Weissa w Grodkowie
II Festiwal im. Silviusa Leopolda Weissa w Grodkowie
II Festiwal im. Silviusa Leopolda Weissa w Grodkowie
II Festiwal im. Silviusa Leopolda Weissa w Grodkowie
|

|
Weiss wraca do Grodkowa
|
|
|
|
Po kilkuletniej przerwie reaktywowano Festiwal im. Silviusa Leopolda Weissa "Lutnia wczoraj i dziś. Śląskie źródła i inspiracje". Od 8 do 10 kwietnia w Grodkowie na Śląsku - mieście narodzin lutnisty - rozbrzmiewały utwory barokowe, współczesne oraz barokiem inspirowane. Imprezę upamiętniającą wielkiego kompozytora-lutnistę zorganizowano dzięki determinacji grodkowskiego środowiska: animatorów kultury, zapaleńców i władz miejskich. Patronat nad festiwalem objął Marek Antoniewicz, burmistrz Grodkowa. Kierownictwo artystyczne powierzono lutniście, wykładowcy krakowskiej Akademii Muzycznej Jerzemu Żakowi. Nad porządkiem organizacyjnym czuwał Stanisław Wieczorek, dyrektor Ośrodka Kultury i Rekreacji w Grodkowie, wspomagany przez Witolda Szczęśniaka i Zygmunta Wąsińskiego. Był to pierwszy festiwal Weissa w jego rodzinnym mieście (przedtem urządzano go we Wrocławiu) i od razu spotkał się z dużym zainteresowaniem. Ku miłemu zaskoczeniu mieszkańców Grodkowa, którzy dopiero zaczynają poznawać muzykę lutniową, śląski lutnista cieszy się na świecie ogromną popularnością, większą nawet niż inny sławny grodkowianin Józef Elsner. O zainteresowaniu Weissem świadczą prowadzone od lat badania, których efektem są setki prac naukowych i nagrań dokonanych w najlepszych wytwórniach fonograficznych.
|
Festiwal rozpoczął się koncertem w kościele św. Michała. Wystąpili Julita Mirosławska (sopran) i Jakub Burzyński (alt) przy akompaniamencie Marka Toporowskiego (pozytyw) oraz Jerzego Żaka (lutnia barokowa), który zagrał na otwarcie Sonatę d-moll Weissa, kompozycję pochodzącą z jednego z najobszerniejszych źródeł do muzyki Weissa, mianowicie tabulatury przechowywanej w British Library i znanej jako rękopis "londyński". Utwór składa się z części typowych dla suity barokowej: Preludium, Allemande, Courante, Sarabande i Gigue. W wykonaniu Żaka podobała mi się zwłaszcza sarabanda. Artysta wydobył to, co najpiękniejsze w tej muzyce: głębię brzmienia, naznaczoną swoistą metafizyką. Jak wynika z badań, rękopis powstał najwcześniej w 1717 roku, czyli już po "okresie włoskim", co tłumaczy wyjątkową śpiewność i melodyjność kompozycji.
|
|

|
|
|
|
Jerzy Żak, Fot. Wiesław Dubaniowski/ OKiR Grodków
|
|
Na uwagę zasłużyło też wykonanie jednej z najbardziej znanych kompozycji grodkowianina - Fantazji c-moll, popularnej dzięki transkrypcji na gitarę - w wykonaniu Juliana Breama. W tym krótkim, dwuminutowym utworze wykonawca może popisać się umiejętnościami w zakresie techniki arpeggio, pasażów, przebiegów gamowych i techniki repetycyjnej, przede wszystkim jednak mistrzostwem w kształtowaniu formy i oddaniu charakteru dwóch skrajnie odmiennych części: swobodnej i pełnej figuracji oraz kontrapunktycznej, zapisanej w dyminucji. Żak ukazał to bardzo przejrzyście i przekonująco.
Między utworami solowymi wykonano osiem duetów pasyjnych Giovanniego Alberta Ristoriego z cyklu Divotti affetti alla Passione di Nostro Signore z 1738 roku. Partię basso continuo, w oryginale przeznaczoną na teorbę, wzmocniło towarzyszenie pozytywu, co dało oparcie solistom i w wielu fragmentach miało ogromne znaczenie dla utrzymania ciągłości akompaniamentu. Wokaliści pokazali się od najlepszej strony, afekty realizowali w manierze aktorskiej, ale bez nadmiernie wybujałej ekspresji. Duet Mirosławska-Burzyński zabrzmiał nie tylko precyzyjnie pod względem intonacyjnym, udało się też dopracować zdecydowane wejścia, wycyzelować odcinki solowe, zyskać odpowiednie zmiany barwy, artykulacji i dynamiki. Niestety, niektórych niuansów zabrakło w realizacji b.c. przez lutnistę.
Drugiego dnia odbyły się dwa koncerty w sali koncertowej Domu Kultury w Grodkowie. Na pierwszym wystąpił Marek Pasieczny - kompozytor i gitarzysta, absolwent wrocławskiej Akademii Muzycznej - w duecie z klawesynistką Sylvią Sze-Hua Jen. Chwilę przedtem prowadząca koncerty Anna Wiktoria Swoboda wręczyła burmistrzowi Grodkowa utwór Pasiecznego, napisany specjalnie dla miasta: Le Parnasse silésien. Pasieczny nie zawarł w nim cytatów z muzyki Weissa, to raczej jego osobisty hołd dla wielkiego śląskiego lutnisty. Warto zaznaczyć, że nie jest to pierwszy utwór Pasiecznego dedykowany Weissowi: w 2007 roku skomponował Partie in A, wydaną rok potem w brytyjskim wydawnictwie Lathkill.
Koncert duetu rozpoczął się wykonaniem Sześciu melodii ludowych z 2008 roku, za które Pasieczny otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie "Nowa Tradycja" w Warszawie. Pasieczny lubi opowiadać o swojej twórczości, o inspiracjach i etapach powstawania swoich kompozycji. Tak też było na piątkowym koncercie. Sześć miniatur, jak je określa, powstało pod wpływem folkloryzujących utworów Lutosławskiego oraz tradycyjnych pieśni z regionu zamojskiego. Duże wrażenie wywarła na mnie kołysanka Oj kołysz mi się, kołysz, kolibejko lipowa, której charakter podkreślono elementami sonorystycznymi w partii gitary i klawesynu. Szczególnie efektownie (także od strony wizualnej) wypadła partia gitary, w której muzyk po założeniu kapodastra na wysokim siódmym progu bardzo szybko uderza w struny, posługując się techniką tappingu. Zyskuje w ten sposób efekt padającego deszczu, skontrastowany z nastrojem poprzedniej i następnej Melodii.
Nie zabrakło utworów z okresu studiów Pasiecznego na AM we Wrocławiu. Two Stories about Patrick z 1996 roku na gitarę solo to utwór dedykowany Patowi Metheny'emu. Kompozycja uwzględnia dość charakterystyczny strój z aż trzema pustymi strunami h, imitujący strój lutni barokowej; zabrzmiały poza tym Prelude i Bossa z cyklu Ten Sketches.
Próbkę swoich umiejętności przedstawiła Sylvia Sze-Hua Jen, w utworze Fun'f,airs Janetty Gould oraz w Lento z cyklu Deux pičces pour clavecin Martinů. Nie tylko w grze solowej, ale i w duecie z gitarą potwierdziła swój warsztat pianistyczny, w szczególności zaś precyzyjne i solidne przygotowanie techniczne oraz dbałość o szczegóły.
Na koniec zabrzmiały znów kompozycje Pasiecznego: Bangerang! na gitarę i klawesyn, powstały z inspiracji muzyką filmową, oraz La casa donde vive miedo - Homenaje a Joaquín Rodrigo na gitarę i klawesyn z 2001 roku, wykonany w Polsce po raz pierwszy. Utwór nawiązuje do słów Pepe Romero, który powiedział, że "muzyka Rodrigo jest jak dom, w którym mieszka strach". Zawiera liczne współbrzmienia dysonansowe, realizowane w artykulacji staccato, z rytmem punktowanym. W każdej z części wyczuwa się ów niepokój: po skumulowanych, nierozwiązanych motywach następują kolejne.
|
|

|
|
|
|
Joachim Held, Fot. Wiesław Dubaniowski/ OKiR Grodków
|
|
Drugi koncert tego wieczoru nazwano Erfreuliche Lauten-Lust (Radość z muzykowania na lutni) - taki sam tytuł nosi zbiór kompozycji śląskiego lutnisty Esaiasa Reusnera młodszego oraz płyta Joachima Helda, gwiazdy tego wieczoru. Niemiecki artysta zagrał utwory wyłącznie kompozytorów ze Śląska: Weissa i właśnie Reusnera. Jako pierwsza zabrzmiała Suita G-dur S-C 5 z rękopisu londyńskiego, następnie Suita D-dur ze zbioru Neue Lauten-Früchte, zachowanego w egzemplarzu zawierającym ręczne dopiski Reusnera. Na zakończenie ponownie usłyszeliśmy Weissa - Suitę A-dur S-C 12 z rękopisu powstałego ok. 1730 roku na ziemiach austriackich. Na bis Held zagrał Prélude D-dur S-C 2, w którym po raz kolejny ukazał swoje możliwości w dziedzinie improwizacji prélude non mesuré.
Koncert finałowy z muzyką Carla Dittersa von Dittersdorfa, Józefa Elsnera i Ryszarda Borowskiego odwołano z powodu żałoby narodowej.
Festiwal im. Silviusa Leopolda Weissa jest z pewnością udaną inicjatywą. Nie było dotychczas w Polsce imprezy poświęconej muzyce na lutnię, a przecież tradycje lutniowe w Polsce i na Śląsku są chlubne i warto je promować wzorem innych krajów europejskich. Związki Weissa z Grodkowem dają nie tylko okazję organizowania festiwalu o wyjątkowej tematyce, ale też promocji miasta, regionu i Polski, która wciąż jest niestety "białą plamą" na mapie działań związanych z lutnią. Być może badania prowadzone w Katedrze Muzykologii Uniwersytetu Wrocławskiego w połączeniu z inicjatywą pomysłodawców imprezy, władz miasta i regionu pozwolą zmienić tę sytuację na lepsze. Organizatorzy chcą zapraszać znakomitych muzyków, ale też stworzyć adeptom możliwość uczestniczenia w lekcjach mistrzowskich i śledzenia postępów badań śląskich źródeł lutniowych. Miejmy nadzieję, że z czasem festiwal wyjdzie poza region i otworzy nowe perspektywy rozwoju sztuki lutniowej.
GRZEGORZ JOACHIMIAK*
* Artykuł ukazał się w dwutygodniku "Ruch Muzyczny" nr 11 z maja 2010 r. Autorem jest muzykolog pracujący na Uniwersytecie Wrocławskim.
**********************************************************************
Koncert muzyki Weissa i Bacha - 14 kwietnia 2011 r.


