Grodkowianie
|
| sobota, 05 września 2009 15:53 |
|
urodził się 12 października 1687 w Grodkowie
Był synem cenionego lutnisty Jana Jakuba ( 1662? - 1754). Na przełomie XVII i XVIII w. rodzina Weissów przebywała na dworze Jana Antoniego Schaffgotscha w Cieplicach k. Jeleniej Góry (J.A. Schaffgotsch był ojcem chrzestnym Juliany Małgorzaty, córki Jana Jakuba). Młody Silvius, jego brat Jan Zygmunt (1690-1737) oraz wspomniana już siostra Małgorzata gry na lutni uczyli się od ojca. Naturalny talent muzyczny Silviusa jak i niewątpliwie jakość nauk ojca sprawiły, że mając zaledwie 7 lat zagrał przed cesarzem Leopoldem I. Muzykalna rodzina Weissów zapewne utrzymywała stały kontakt z innymi wybitnymi lutnistami śląskimi tego okresu (m.in. ojciec i syn Reusner, Kropfgansowie, Straube). Swoją karierę jako muzyk dworski rozpoczyna w roku 1706. Zostaje zatrudniony przez Karola III Filipa von Pfalz-Neuburg, który rezydował wówczas we Wrocławiu i Brzegu. W tym też roku, przez ponad miesiąc, występował gościnnie na dworze elektora Palatynatu Johanna Wilhelma w Düsseldorfie. Być może, że zatrudnienie w Düsseldorfie ojca i brata Silviusa (od 1709 r.), było następstwem tych występów. W 1707 r. Karl Philipp przeniósł się z dworem do Insbrucka. Czy wyjechał z nim Silvius Leopold? Prawdopodobnie - ale brak na to niezbitych dowodów. W roku 1710 (niektóre źródła podają rok 1708) zostaje zatrudniony jako lutnista przez księcia Aleksandra Sobieskiego (którego poznał wcześniej u J.A. Schaffgotscha w Cieplicach) i wyjeżdża z nim do Rzymu. Towarzysząc Aleksandrowi w wizytach na innych dworach, miał okazję poznać i posłuchać wspaniałych muzyków (m.in. ojciec i syn Scarlatti, Bernardo Pasquini, Johann David Heinichen, Arcangelo Corelli) i chłonąć nowy włoski styl niejako z "pierwszej ręki". Oprócz gry na dworze Aleksandra, występował również w tym czasie w kapeli Marii Kazimiery de La Grange d'Arquien (bardziej znanej jako królowa Marysieńka), wdowy po królu Janie III Sobieskim. Po wyjeździe Marii Kazimiery do Francji i nagłej śmierci księcia Aleksandra w 1714 r., Weiss wraca na Śląsk. Jest już wtedy znanym i cenionym lutnistą. Lata 1714 - 1718 to "muzyczne podróże" po Europie. Grał na dworach w Kessel, Düsseldorfie, Dreźnie, Pradze, Wiedniu. W Pradze poznał czeskiego lutnistę Jana Antonina Losy von Losinthal (bardziej znanego jako Hrabia d'Logy), którego twórczość i umiejętności bardzo cenił. Kiedy J.A. Losy umiera w 1721 r. komponuje w hołdzie utwór "Tombeau sur la mort de M. Comte de Logy".
Jest 23 sierpnia 1718 r. Znacząca data w życiu 31-letniego wówczas Silviusa Leopolda. Zostaje oficjalnie mianowany kameralistą w słynnej drezdeńskiej Hofkapelle Augusta II Mocnego (elektora saskiego i od 1697 r. króla Polski) a następnie Augusta III. Drezno w tym czasie to kosmopolityczne centrum sztuki i nauki. Może pochwalić się jednym z najlepszych teatrów operowych i muzycznych w Europie. Posadę kapelmistrza sprawuje J.D. Heinichen. Wśród muzyków wyróżniają się: fleciści - Pierre-Gabriel Buffardin i Johann Joachim Quantz, skrzypkowie - Francesco Veracini i Johann Georg Pisendel czy organista i kompozytor Antonio Lotti. Roczna pensja Weissa (1000 talarów) była uznana jako bardzo wysoka. Gdy więc w 1733 r. otrzymuje 1200 talarów (bez jakiejkolwiek swojej interwencji) a następnie w 1744 r. 1400 talarów, jest najlepiej opłacanym muzykiem w Europie. Warunki pracy i atmosfera w Dreźnie widocznie tak go satysfakcjonowała, że nie skusiła go nawet propozycja dworu cesarskiego w Wiedniu, który zaproponował mu w 1736 r. "nieprzyzwoicie" wysoką stawkę 2000 talarów. Do końca życia pozostał w Dreźnie. Nie ograniczał się jednak do grania wyłącznie na dworze drezdeńskim. Często wspólnie z innymi muzykami z Hofkapelle grał na innych dworach europejskich. Nie było to jednak zwykłe "chałturzenie". Oto kilka przykładów: - Już jesienią 1718 r. wraz z 11 muzykami przez 4 tygodnie grali na weselu elektora saskiego w Wiedniu. - W 1722 r. wraz z flecistą Buffardinim gra w Monachium na ślubie księcia elektora Bawarii. - W 1723 r. razem z flecistą J.J.Quantzem i śpiewakiem operowym C.H. Graunem są obecni w Pradze przy koronacji cesarza Karola IV na króla Czech. -Czy wreszcie Berlin i rok 1728, gdy razem z Pisandelem, Buffardinim i Quantzem przez 3 miesiące występowali na dworze Wilhelminy Bayreuth (siostra króla pruskiego Fryderyka II Wielkiego). Trzeba dodać, że wszystkie te wyjazdy były sowicie nagradzane. Przykry wypadek zdarzył się w 1722 r. Otóż młody skrzypek Petit, starający się o posadę w Hofkapelle podejrzewał, że Weiss jest temu przeciwny. Udając, że chce pocałować mistrza w rękę szarpnął mocno kciuk prawej ręki i poważnie go uszkodził. Na szczęście po kilku miesiącach rekonwalescencji Silvius wznowił granie. Zapewne duże znaczenie miał dla Silviusa fakt spotkania się i wspólnego muzykowania z Janem Sebastianem Bachem w Lipsku, w 1739 r. (choć zapewne znali się już wcześniej). Do Lipska Weiss przyjechał z W.F. Bachem i swoim uczniem J. Kropfgansem. J.E. Bach, osobisty sekretarz Jana Sebastiana napisze "....usłyszeliśmy bardzo dobrą muzykę, gdy mój kuzyn z Drezna (W.F. Bach - przyp. autora) przybył na okres 4 tygodni, wraz ze słynnym lutnistą Panem Weiss....". Być może pokłosiem tego wspólnego grania jest suita na skrzypce i klawesyn A-dur BWV 1025 J.S. Bacha, niedawno zidentyfikowana jako transkrypcja jednej z sonat na lutnię S.L. Weissa. Umiejętności Silviusa Leopolda jako lutnisty były wręcz legendarne. Współcześni mu wyrażali się o jego grze z najwyższym uznaniem.
Luise Adelgunde Gottsched "....jest mistrzem swojego instrumentu (lutni - przyp. autora) i może z nim robić co chce..."
Wilhelmina de Bayereuth " ....gra tak na lutni, że nikt nigdy mu nie dorówna, a ci którzy przyjdą po nim mogą go tylko naśladować....".
Ernst G. Baron (uczeń i przyjaciel Weissa) ...był pierwszy, który grał na lutni jak nikt dotąd. Jest wielkim improwizatorem i może grać co mu wyobraźnia podsunie. Wielu próbuje zdobyć umiejętności i talent Mistrza - jak Argonauci złote runo..."
David Kellner (znany ze swej niechęci do lutni), gdy chce dać przykład trudności gry na lutni pisze "...znakomity Silvius Leopold Weiss może grać na lutni każdy utwór i wykazać jego możliwości, tam gdzie inni nie są w stanie tego osiągnąć, co należy przypisać jego wirtuozerii...."
S.L.Weiss był jednym z najważniejszych i najbardziej płodnym kompozytorem muzyki barokowej na lutnię. Skomponował ok. 600 utworów, z których za jego życia wydrukowano tylko jeden. Reszta pozostała w postaci manuskryptów, obecnie w większości w dwu bibliotekach, w Londynie i Dreźnie. Współcześnie wydawanie dzieł wszystkich trwa od roku 1980. Większość to sonaty (a raczej suity na instrument solowy - różne od późniejszej sonaty klasycznej) i partity (oparte na elementach barokowych tańców). Nie zachowały się niestety preludia do tych utworów, które z reguły były wspaniałą improwizacją Weissa. Najstarsze kompozycje datowane są na rok 1706. Do 1718 r. komponuje na lutnię 11 chórową w tonacji d-moll. Prawdopodobnie ok. 1718-19 r. , przy współpracy z wytwórcą lutni Thomasem Edlingerem stworzył 13 chórową lutnię barokową dodając dwie struny, modyfikując pegbox Ostanie lata życia Weissa, to życie człowieka u szczytu sławy. Z całej Europy przyjeżdżają młodzi muzycy aby uczyć się u niego gry. Niestety nagrobek zaginął i zastąpiony został pamiątkową stelą nagrobną. Pozostawiono pierwotny napis: " Es soll nur Sylvius die Laute spielen" (Tylko Sylvius może dotykać lutni).
*************************************************
Jeszcze o lutni (tekst w j. angielskim)
*************************************************
Fragment artykułu: Z PRZESZŁOŚCI MUZYCZNEJ CIEPLIC ŚLĄSKICH ZDROJU (DO 1825 ROKU) Anny Zeimetz (Drezno) zamieszczonego w: Rocznik Jeleniogórski 1998, t. XXX PL ISSN 0080-3480
"W Cieplicach obok popularnej muzyki kościelnej żywa była muzyka dworska uprawiana przez mieszkańców i gości zamku Schaffgotschów. Z fragmentarycznie zachowanych informacji wynika, że z tą cieplicką rodziną związani byli dwaj najwybitniejsi lutniści śląscy końca XVII w. - Johann Jacob Weiss i jego syn Sylvius Leopold Weiss. J.J. Weiss urodził się w 1662 r. Od 1686 r. działał we Wrocławiu, ale już od 1690 r. przebywał w Cieplicach jako ojciec dziewczynki Małgorzaty, której ojcem chrzestnym był hr. Antoni Schaffgotsch. Przez kilkanaście lat pozostawał prawdopodobnie w służbie hrabiego, zanim wraz z całą rodziną opuścił Śląsk i przeniósł się do Diisseldorfu, gdzie został nadwornym muzykiem tamtejszego władcy. Zmarł w 1754 r. w wieku 92 lat, przeżywszy o 4 lata swego najsłynniejszego syna Sylviusa Leopolda. Przyjaźń i zażyłe stosunki z rodziną Schaffgotschów z pewnością ułatwiły uzdolnionej rodzinie Weissów - ojciec i dwu synów - nawiązanie kontaktów z królewiczem polskim Aleksandrem Sobieskim, który przez dłuższy czas przebywał w Cieplicach i dopiero w 1708 r. zabrał ze sobą do Rzymu jednego z nich - Sylviusa Leopolda. Tam młody Weiss koncertował w różnych domach artystycznych wzbudzając podziw swoją grą. Po śmierci królewicza Sobieskiego (1714) Sylvius został zatrudniony w Dreźnie na dworze elektora saskiego i króla polskiego Augusta II z nadzwyczaj wysokim jak na owe czasy wynagrodzeniem wynoszącym tysiąc talarów rocznie. Jego sława i doskonałość muzyczna były tak wielkie, iż wiedeński dwór Habsburgów zapragnął go mieć dla siebie, i pozyskał go za wynagrodzeniem dwóch tysięcy talarów rocznie. Być może pobyt Weissów na zamku w Cieplicach wpłynął na to, że lutnia stała się na jakiś czas ulubionym instrumentem rodziny Schaffgotschów. Świadczy o tym m. in. zachowany zbiór utworów instrumentalnych na lutnię (Lautenbuch) autorstwa cysterskiego zakonnika Hermanna Kniebandla (zm. 1745), który w latach 1725-1736 był proboszczem w Cieplicach, gdzie też zmarł. Zbiór ten został prawdopodobnie napisany na użytek m. in. ówczesnych mieszkańców zamku cieplickiego i po dzień dzisiejszy czeka na to, aby stać się żywą muzyką."
*************************************************
LIST List Weissa z 1728 roku do Filipa Hjacynta Lobkowicza, swego wieloletniego ucznia i patrona,
Jaśnie Oświecony Książę [Herzog], Najłaskawszy Książę [Fürst] i Panie, czyniąc zadość życzeniu Waszej Wysokości, złączam 5 funtów najlepszej herbaty, jaką tylko mogłem dostać, pragnąc przy tym pokornie donieść, iż czas jakiś temu herbata znacząco podrożała, bowiem - jak powiedział mi kupiec - nawet w Holandii prawie żadnej nie można było nabyć; dlatego też cena wzrosła już do 7 talarów. Po odważeniu owych 5 funtów nie mogliśmy pomieścić wszystkiego w puszkach, zostało zatem 6 łutów, które pozwoliłem sobie przywłaszczyć do spróbowania, i aby nikt mnie niecnie nie obwiniał, chciałbym niniejszym wskazać na samego siebie. Wasza Wysokość raczy z łaskawości swojej być tak dobry i wybaczyć mi, iż nie wysyłam ex capite libri żadnej nowej muzyki. Wiąże mnie jeszcze obecnie wcale nieprzyjemne zajęcie, które jednakże sfinalizuję pod koniec tego miesiąca, wtedy ponownie skieruję swoje ręce i umysł ku pracy [nad utworem] najlepiej jak potrafię. Obecność króla powstrzyma mnie prawdopodobnie przez całą zimę od zaszczytu złożenia niskich pokłonów w Rudnicach i osobistego okazania uniżonego szacunku, z jakim pozostaję, Jaśnie Oświecony Książę [Herzog], Najłaskawszy Książę [Fürst] i Panie, Waszej Łaskawości uniżony sługa Silvius Leopoldus Weiss Drezno 17 listopada, 1728
************************************************* PRACA DOKTORSKA
Strona tytułowa pracy doktorskiej poświęconej Silviusowi Leopoldowi Weiss. Autor: Karl Prusik - Wiedeń 1923 rok. Praca liczy 97 stron (pisana na maszynie).
Praca ta nie wnosi nic istotnego do wiedzy o S.L.Weissie i jego twórczości - nie jest traktowana jako źródło informacji. Zamieszczam to jako "ciekawostkę". Serdeczne podziękowania dla Pana Jerzego Żaka za krótką ale treściwą analizę tej "pracy doktorskiej".
*****************************************************
Artykuł z dwumiesięcznika "twoja muza" nr 6 (37) grudzień 2009/ styczeń 2010 autor: Grzegorz Joachimiak
|
| Zmieniony: sobota, 11 lutego 2012 09:55 |






